Wysłany: 12-01-2016, 21:27 good night sweet prince
dziś, 12 stycznia 2016 odeszła nasza wizytówka
adrian "tycior" staszuk
człowiek-legenda, inwalida, nadpobudliwiec, amator obalania koloseum i forumowy flaszlajciarz mimo jego wad lubili go wszyscy,a szczególnie devi
takim go zapamiętałem, a wy jak zapamiętacie tyciorka?
_________________
Ostatnio zmieniony przez pawian 12-01-2016, 21:28, w całości zmieniany 1 raz
To dzięki jego avatarowi z pewdiepie tutaj zostałem. On dał mi siłę i moc. Był jak drugi tatę, tylko przyszywany, no i nie mógł chodzić, trochę śmierdział, jadł śmieciowe żarcie i popijał colą bądź piwkiem. Zapamiętałem go jako osobę powołaną na księdza proboszcza parafii św. Kapucyna, osobę żyjącą w celibacie od 24 lat i lubiącą swoje własne pierdy.
Na zawsze w moim sercu Adrian "Tycior" Staszuk.
Spoczywaj w pokoju bo w kuchni jest zimno.
Człowiek. Legenda. Samozwańczy sarkastyczny omnibus. Wielki fan pierdzenia oraz gier wideo, zarówno nowych jak i starych. Dumny ze swojej kolekcji sreberek po kebabie, zbędnych bajerów, gier i wihajstrów. Bugwiak, bezbek, muzyk i chodzące pośmiewisko. Lover of life, singer of songs.
_________________ Biały chłopak z czarną muzą na japońskim systemie