Mam taki odwieczny problem od chyba gimnazjum! nie mogę złapać jakiegoś prostego sensu życia. Wystarczyłby mi jakiś zwykły sens życia żeby się czymś zająć bo ja już tak dalej żyć nie mogę. Co jakiś czas wracam do dzieciństwa i oglądam Dragon Balla albo ostatnio się zdarzyło że YUGIOH! podczas picia samotnie alkoholu wspominam jak ganialiśmy z koleżkami z podwórka i życie miało sens. Teraz jestem zamknięty w swoich ścianach i te ściany z czasem się nasilają. Nie wiem gdzie mam szukac wszystko wydaje mi sie jakieś takie płytki i szare ... Dziewczyny owszem chciałbym mieć ale wszystkie dookoła są EMPTY! szukam jakiejś takiej fajnej dziewuchy podobnej do pani K. która spotkałem w internecie, tak kurwa mac w internecie! rozumiala mnie jakby byla tutaj obok i w ogóle takie rzeczy. Zanim się obudziłem była juz wiadomosc od niej jak tam sie wyspales, to bylo piękne! Teraz wstaje i zasypiam dalej bo reszta jest rutyną że nie opłaca się wstawać. Nie wiem co ja robie i bede robil w zyciu jestem czlowwiek skrzywdzonym przez zycie szukajacy odpowiedzi w internecie, ale smichu warte nie ? Nawet ten kuspajowiec ma sens zycia obrabia diamenty gimbusom i cieszy ryja, a ja smutny jestem ... pomocy !
Sam zastanawiam się nad rolą mojej osoby w dzisiejszym społeczeństwie... Czy jednostka ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? Wydaje mi się, że do tej pory nie zrobiłem wszystkiego, na co mnie stać. Mam ochotę zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii wielkim uczynkiem! Powinienem popracować nad sobą... Ale jak to zrobić? Od czego mam zacząć?
A może pójść na łatwiznę, nie robić nic i być bezużytecznym jak (wpisz użytkownika).
_________________
Chłodnik kurwa
Ostatnio zmieniony przez Bondzio 11-08-2013, 14:03, w całości zmieniany 2 razy