na chwilą obecną nie wiem po co żyje, wcześniej też nie wiedziałem, a co przyniesie przyszłość? i don't know
ale temat bardzo dobry i mogę go rozwinąć tylko potrzebuje parę piw
Po co żyjesz? - to pytanie nurtuje mnie od momentu w którym zacząłem myśleć. To się stało zaraz po tym, jak zacząłem dojrzewać, religia zaczęła mi śmierdzieć na kilometr itd. Dojrzewanie - chujowy okres w życiu każdego człowieka, nie polecam
Najbardziej bliska prawdy jest teza, żeby czerpać jak najwięcej, cieszyć się, bawić, być szczęśliwym, nie ingerując przy tym negatywnie w życie kogoś innego. Lecz w tym sęk, że wszystko wokół na bieżąco nam to utrudnia (głównie przez tych co mają już wszystko co wymieniłem). Chcę jak najwięcej się cieszyć, dawać też to innym, lecz co mam zrobić jak jest mi to utrudniane? Aktualnie produkowani na masową skalę są debile, które nie myślą przyszłościowo, a ich najwyższą potrzebą jest tylko nażreć się i przeżyć do dnia następnego (jeśli na czyjś koszt to juz wgl bomba)/
W poprzednim rozdziale mojego życia dużo podróżowałem, poznawałem nowych ludzi, uczyłem się. To były najpiękniejsze momenty mojego życia, aż chciało się żyć. Zdolność odkrywania czegoś dotychczas nam nieznanego i testowanie tego na własnej skórze daje nam radość. Życie to radość - tak powinno być, lecz czy jest tak naprawdę? Każdy z nas sam sobie kreuje drogę którą pokonuje.
Z pewnością nie żyję by pracować, mogę jedynie pracować by mieć z tego korzyści (spełniać się). No ale chyba nie w tym kraju i nie z niektórymi ludźmi...
Po co żyjesz? - to pytanie nurtuje mnie od momentu w którym zacząłem myśleć. To się stało zaraz po tym, jak zacząłem dojrzewać, religia zaczęła mi śmierdzieć na kilometr itd. Dojrzewanie - chujowy okres w życiu każdego człowieka, nie polecam
Najbardziej bliska prawdy jest teza, żeby czerpać jak najwięcej, cieszyć się, bawić, być szczęśliwym, nie ingerując przy tym negatywnie w życie kogoś innego. Lecz w tym sęk, że wszystko wokół na bieżąco nam to utrudnia (głównie przez tych co mają już wszystko co wymieniłem). Chcę jak najwięcej się cieszyć, dawać też to innym, lecz co mam zrobić jak jest mi to utrudniane? Aktualnie produkowani na masową skalę są debile, które nie myślą przyszłościowo, a ich najwyższą potrzebą jest tylko nażreć się i przeżyć do dnia następnego (jeśli na czyjś koszt to juz wgl bomba)/
W poprzednim rozdziale mojego życia dużo podróżowałem, poznawałem nowych ludzi, uczyłem się. To były najpiękniejsze momenty mojego życia, aż chciało się żyć. Zdolność odkrywania czegoś dotychczas nam nieznanego i testowanie tego na własnej skórze daje nam radość. Życie to radość - tak powinno być, lecz czy jest tak naprawdę? Każdy z nas sam sobie kreuje drogę którą pokonuje.
Z pewnością nie żyję by pracować, mogę jedynie pracować by mieć z tego korzyści (spełniać się). No ale chyba nie w tym kraju i nie z niektórymi ludźmi...
Ostatecznie ignorancja Remika ukazała prawdziwe oblicza waszych/naszych rozmów. Pierdolenie o szopenie jest gówno warte a nasze przemyślenia możemy zostawić dla siebie, świat zmierzył do tego że żeby coś osiągnąć trzeba ruszyć dupę i nie myśleć za bardzo, bo myślenie, ba, jak cenna rzecz, to równie dobrze sprowadzi nas do ziemi. Morał? Remik ma rację, zapierdalać trzeba a nie myśleć co by było gdyby.
Ogólnie z naukowego punktu widzenia żyjemy by przedłużać gatunek, nie zostaliśmy stworzeni z żadnych wyższych celów, rodzimy się, jemy, dorastamy, śpimy, sramy, dupczymy się by wydać nowe potomstwo po czym umieramy by świat mógł o nas zapomnieć a przywitać nasze potomstwo. Natomiast ludziom taka koncepcja się nie spodobała i stwierdzili że dodadzą sobie "coś więcej" czyli religie, nadrzędny cel lub "muszę wykonać swoją misję". Ja osobiście uważam że jaki cel człowiek sobie nada, dla takiego celu będzie żył. Osobiście żyję bez celu, nie postawiłem sobie nic i żyję z dnia na dzień, jak warzywo, czekając na jakiś niesamowity obrót sprawy, ale w to nie wierzę więc po prostu czekam na chuj wie co. Moje życie to gówno i mentalna nizina. Pozdrawiam cieplutko. Wiem, mi też się nie chce czytać moich pierdół.
Śmiało, to są rozmowy na malinie. Tylko co to znaczy "rurkowiec"?
Dobra, zapoznałem się. Porównanie mnie do lewaka, no kurwa
A może się mylę, mówiąc że z punktu widzenia ewolucji, wszystkie gatunki na ziemi jedzą, rozmnażają się i wydają pokolenie? Przecież to normalny cykl życia, gdzie tu porównanie do rurkowców? Pisałem także że człowiek ma też swoje cele i do nich dąży, a jeśli ich nie ma, to tylko przeżywa. Czytanie ze zrozumieniem się kłania debile, albo przynajmniej czytanie do końca. Z tego co widzę, to lewaki próbują zatrzymać proces reprodukcji czyt. homosie. (tak, chuje w dupie tej samej płci - przyp. red.)
Ostatnio zmieniony przez Zendikar 27-12-2013, 12:47, w całości zmieniany 1 raz
Śmiało, to są rozmowy na malinie. Tylko co to znaczy "rurkowiec"?
Dobra, zapoznałem się. Porównanie mnie do lewaka, no kurwa
A może się mylę, mówiąc że z punktu widzenia ewolucji, wszystkie gatunki na ziemi jedzą, rozmnażają się i wydają pokolenie? Przecież to normalny cykl życia, gdzie tu porównanie do rurkowców? Pisałem także że człowiek ma też swoje cele i do nich dąży, a jeśli ich nie ma, to tylko przeżywa. Czytanie ze zrozumieniem się kłania debile, albo przynajmniej czytanie do końca. Z tego co widzę, to lewaki próbują zatrzymać proces reprodukcji czyt. homosie. (tak, chuje w dupie tej samej płci - przyp. red.)
Porownanie do rurkowców bo oni też tylko żrą i żyją tak samo jak ty.
Cytat:
A celem życia nie jest przeżycie,pamiętaj. . Ludzie mają swoje cele, swoje ambicje, swoje ideały i za to walczą i umierają, a pan chce tylko żyć! To niech pan sobie żre i żyje dalej...