Piątek 16 Sierpnia
Wyjazd do Kałacha, hajs jest, szczoteczka do zębów, szampon, gacie na zmianę, no i 0.7 bimbru.
Na trasie zatrzymała się po mnie fajna studentka, która już wiozła mojego kumpla, który też łapał stopa. Fajna dupa, no ale gały nie chciała zrobić
Wysiadłem w połowie drogi, bo laska jechała nie po drodze, następnie złapałem okazję z jakimś nakręconym inżynierem, z którym całą drogę gadałem jak to chujowo jest w tym kraju. Było miło, wysiadłem w samym centrum stolycy.
Dojechałem do Kałacha, wstępnie zrobiliśmy po 2 piwa. Długo nie trzeba było czekać, by otworzyć przywiezioną przeze mnie flachę (chłodziła się akurat). Zrobiliśmy się miło Wybraliśmy się po coś lepszego na miasto. I wtedy się zaczęło
Po dojechaniu na miejsce, zaaplikowaliśmy otrzymany towar. Wracaliśmy do Kałacha na chatę i gdzieś na mieście nasze drogi się rozłączyły.
Wiem, że sam dotarłem na jego dzielnicę, lecz on za cholerę nie mógł mi wytłumaczyć jak do niego trafić. Wkurwiłem się i pojechałem do kumpla kimać.
Sobota 17 Sierpnia
Wstałem u kumpla, ogarnąłem się mniej więcej, czy wszystko mam.
Szybko licząc hajs skoczyłem po piwo. Gdy piwo się skończyło, znów skoczyłem po piwo i fajki.
Stwierdziłem, że nie mam co u niego siedzieć i pojechałem do Kałacha. Tam pograliśmy na komputerze i aplikowaliśmy
Wyłaziliśmy chyba na miasto, nie pamiętam.
Niedziela 18 Sierpnia
Wstałem zajebany żurem konkretnie, szybko udaliśmy się po coś do picia.
Posiedzieliśmy nieco na ławce jak menele i pojechałem jeszcze do kumpla, bo zostawiłem u niego flaszkę.
Kałach poszedł spać, a ja przetoczyłem się tramwajem.
I SIĘ KURWA ZACZĘŁO.
Dojechałem do kumpla, tam była jego, ekhem, dziewczyna.
Wóda znów się lała.
Ciąg dalszy nastąpi jak ktoś chce
Podkład do weekendu.
_________________
Chłodnik kurwa
Ostatnio zmieniony przez Bondzio 21-08-2013, 14:05, w całości zmieniany 2 razy
Niedziela 18 Sierpnia
Wstałem zajebany żurem konkretnie, szybko udaliśmy się po coś do picia.
Posiedzieliśmy nieco na ławce jak menele i pojechałem jeszcze do kumpla, bo zostawiłem u niego flaszkę.
Kałach poszedł spać, a ja przetoczyłem się tramwajem.
I SIĘ KURWA ZACZĘŁO.
Dojechałem do kumpla, tam była jego, ekhem, dziewczyna.
Wóda znów się lała.
Zapomniales dodac ze znowu sie najebalismy jak bobry i pojechalismy sie najarac
_________________
Like A Boss
Ostatnio zmieniony przez Kalasznikow 21-08-2013, 18:26, w całości zmieniany 1 raz
Fotę strzeliłem jak poszedłeś chyba się złamać.
Najebałeś się wtedy chyba Ty
Ciąg dalszy Niedzieli
Od Kałacha pojechałem do kumpla, skończyłem z nim bimber i razem z jego znajomym zrobiliśmy jeszcze litra. Minęło trochę czasu, kumpel zaczął swój lament, że jego panna pojechała do domu.
Niczemu winny okap dostał strzała z prawego prostego, po czym powstało spięcie, przez które cały blok nie miał prądu Później nasz znajomy stwierdził, że będzie się zwijał do domu, po czym odprowadziliśmy go na stację PKP. Kumpel po drodze zdążył się odlać pod drzewem i wyjebać kilka razy pięścią w różne tabliczki. PATOLOGIA JEDNYM SŁOWEM.
Nastał późny wieczór, rozłożyłem się na kanapie i zasnąłem. Kumpel też, chociaż z oporami wchodził do siebie. Następnego dnia był poniedziałek, miałem oficjalnie wracać do domu.
_________________
Chłodnik kurwa
Ostatnio zmieniony przez Bondzio 21-08-2013, 18:40, w całości zmieniany 1 raz