Ja posiadam ze trzech dobrych kumpli znamy się od podwórka i utrzymujemy stałe kontakty. Jest z tej naszej czwórcy jeden naprawdę wartościowy kumpel i chyba dzięki niemu nasza paczka się nie rozpada z jednej prostej przyczyny, bo pędzi bardzo dobry bimber.
Ale jakoś zawsze będziemy kumplami, bo odpieraliśmy sobie takie numery, że trudno to nazwać przyjaźnią. Teraz człowiek starszy i bardziej poważniejszy to zostały wypady na chlanie lub na meczyk do baru.
A co do kumpeli to jest trochę zapchany fon do których zarywałem, bo wiadomo przyjaźń miedzy facetem i kobietą jest nie możliwa. Friendzone fuck this. Także jak ktoś dzwoni, żebym gdzieś szedł to nigdy nie odmawiam, zawsze lepiej wyjść niż siedzieć w domu.
Ostatnio zmieniony przez Joda 15-10-2013, 16:34, w całości zmieniany 1 raz
Przypomniało mi się, jak nie poszedłem do roboty ileś tam lat temu.
Współlokatorka o tym nie wiedziała. W sumie mogłem ją uprzedzić, że leżę u siebie i wszystko słyszę. Jebać szczegóły.
Przypomniało mi się, jak nie poszedłem do roboty ileś tam lat temu.
Współlokatorka o tym nie wiedziała. W sumie mogłem ją uprzedzić, że leżę u siebie i wszystko słyszę. Jebać szczegóły.
Powiedzmy "Kasia" pracowała w Super-Pharmie. Była typową tępą dzidą. Pochodziła ze wsi, gdzie jeszcze starzy ludzie myślą że trwa wojna. Studia miała jakieś z dupy (bo mają być przeca, chuj z tym że na nic się nie przydadzą ale mają być), dyplomik, 10kg nadwagi, beret, jesionka, pozjadane rozumy i irytująca morda. A o słoikach przywożonych co tydzień mówiłem? Mniejsza. Nienawidziłem jej.
Zapiłem strasznie w niedziele albo chory byłem. Nie pamiętam.
Zostałem w domu, drzemiąc do południa. Mój poniedziałkowy chill przerwało jebnięcie drzwiami. To wróciła właśnie ONA.
Zaczęła gadać coś do siebie (opierdalała swoje poczynania) rzucała przedmiotami robiąc dużo hałasu (wkurw we mnie narastał).
Po pewnym czasie wszystko ucichło. Nagle w naszym 3 pokojowym mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk małego silniczka elektrycznego. Na oko zasilanego 2 małymi bateriami. Charakterystyczne "bzzzzzzzzzzzzzzzzzzz".
Jako, że miałem małą szparę między drzwiami, postanowiłem podejrzeć co to kurwa mać takiego
Wtem moje łóżko zatrzeszczało podczas podnoszenia swojej dupy, Kaśka wyłączyła te ustrojstwo, przestała nucić coś tam pod nosem i przemówiła podniesionym tonem: "Konrad, jesteś?"
No co miałem zrobić, odpowiedziałem, że tak.
Do tej pory nie wiem co to było. Śmiechem żartem to chyba jakiś depilator był. CHYBA.
To jej odpierdalanie, morda, rzucanie szpargałami doprowadziły do tego, że zmieniłem miejsce zamieszkania.
Między innymi bardzo wiele, szczególnie typy introwertyczne dla których spokój i osamotnienie jest błogosławieństwiem z którego nie każdy potrafi skorzystać. Wię to z autopsji.