Temat o znajomych, kolegach. Przyjaciołach (hah) Macie takich?
Szczerze mówiąc to teraz trzeba szukać osoby, którą w ogóle da się znieść. Ja mam w dodatku specyficzny charakter, jestem zbyt szczery, nie jestem miły "bo to się opłaca" i zazwyczaj jestem w ciemnej dupie i ze wszystkim muszę sobie radzić sam, nikt nie stoi i nie czeka by mi pomóc. Trudne jest takie życie. Nikt mnie nie lubi, ja nikogo też. Marzy mi się jakiś skurwiały, chamski ktoś z kim będę mógł sobie chociaż pomilczeć. Najwyżej zdechnę w samotności albo zrobię coś żeby bardziej przystawać do ludzi. Ale mam udawać?
_________________
Chłodnik kurwa
Ostatnio zmieniony przez Bondzio 20-09-2013, 01:45, w całości zmieniany 1 raz
Temat o znajomych, kolegach. Przyjaciołach (hah) Macie takich?
Szczerze mówiąc to teraz trzeba szukać osoby, którą w ogóle da się znieść. Ja mam w dodatku specyficzny charakter, jestem zbyt szczery, nie jestem miły "bo to się opłaca" i zazwyczaj jestem w ciemnej dupie i ze wszystkim muszę sobie radzić sam, nikt nie stoi i nie czeka by mi pomóc. Trudne jest takie życie. Nikt mnie nie lubi, ja nikogo też. Marzy mi się jakiś skurwiały, chamski ktoś z kim będę mógł sobie chociaż pomilczeć. Najwyżej zdechnę w samotności albo zrobię coś żeby bardziej przystawać do ludzi. Ale mam udawać?
ja tam jestem inny, co do przyjaciół to mam przyjaciółkę, ale mam tez znajomych do których gębę mogę otworzyć, więc źle nie jest, gorzej czasem się z kimś ustawić ale też się daje radę ;>
ta, powiedzcie mi jak to jest mieć w chuj przyjaciołów ? jak to maja te wszystkie laski, kilka przyjaciolek a jak cos jest to jedna na druga potrafi napierdolic 'Nierozumiem'
mieć wielu przyjaciol to nie miec zadnego, chyba Arystoteles dobre
Nie można mieć wiele przyjaciół. Zabrakło by na to czasu i nie ma tylu odpowiednich ludzi. Ciężko jest o jednego, a co dopiero kilku.
Baby myślą na prostych zasadach. Jeśli jakaś koleżaneczka ma taki sam lakier do paznokci to już jest psiapsiółą i kurwa wielkie love
W gimbazie miałem kumpli, było miło fajnie i w ogóle - przyszła szkoła średnia i "no cześć Michau, co tem jak tem? naprawisz mi kąputer?"
W techbazie mam kumpli, można pogadać - jak w gimbazie. Skończy się kontakt z nimi i będę znany tylko jak coś trzeba zrobić.
Nie mam z kim pogadać od serca i smutno mi w chuj z tego powodu.
Łatwiej pożalić się w sieci i być anonimowym.
W gimbazie miałem mnóstwo kolegów. Później zostało kilku z którymi chodziłem do tego samego technikum.
Po technikum zostały może 3 osoby, które jeszcze się odezwą i chcą wyjść na piwo. Tak raz na rok.
Skończyłem się, nie mają ze mnie pożytku to zapadła cisza. Poznając nowych podludzi, znajomość trwa kilka dni. Potem jest się na cześć/cześć.
To uczucie jak nikt do Ciebie nie dzwoni i nie pisze smsów. Jedyne wiadomości to informacje o wystawionych fakturach i kody do przelewów.
Zgadzam sie z wami ze warto znac kogos z kim mozesz sobie swobodnie pogadac posmiac sie itp. Nie zapominajmy jednak ze najpierw trzeba poznac siebie Znam ludzi ktorzy naprawde maja mnostwo znajomych ,robia z siebie debili i dla tego sa lubiani ale przy ludziach zachowuja sie calkiem inaczej niz na osobnosci. Sa kims innym by zyskac znajomych. Dlatego ja wychodze z zalozenia ze najpierw trzeba poznac siebie i wyprzec z siebie schemat ktory nakazuje nam dostosowywac sie do spolecznestwa by naprawde docenic bliskosc drugiej osoby
Ostatnio zmieniony przez Nejm 25-09-2013, 15:18, w całości zmieniany 2 razy
Przyjaciela mam jednego, mam też jedną przyjaciółkę, reszta to koledzy i koleżanki. Tych ze szkół już nie pamiętam, co prawda z jednym utrzymywałem kontakt po szkole średniej, ale teraz kutas się w ogóle nie odzywa, więc chuj mu w cyce.
Ostatnio zmieniony przez Gumowy_Naplet 28-09-2013, 12:03, w całości zmieniany 1 raz