Na wymioty mi się zbiera jak patrze na ten pierdolnik. Co druga moja koleżanka to kurwa, a te nie kurwy też są pojebane. Męskie towarzystwo to albo Panicze z przerośniętym ego "co to nie ja", "nie wiem ale się wypowiem" albo najnormalniejsi prostacy bez kultury. Osób z którymi mogę normalnie pogadać jest garstka. Nie obchodzą mnie te wszystkie plotki towarzyskie, imprezy i wyjścia do pubu na piwo. Nic mnie już nie interesuje.
Gdy wychodząc do sklepu spotykam znajomego, to już nawet nie pytam co u niego, bo mnie to kurwa przestało dawno obchodzić (forma grzecznościowa również jak widać). Weekend spędziłem z pseudoznajomymi, by nie zdziczeć całkiem i miałem zamiar "ogarniać". Jednak nie dało rady, trzeba było się najebać, czyli wtopić się w to bydło. Rozmawiałem dużo z ludźmi, będąc jedynie przekrzykiwanym i słysząc chóralne zwierzęce zachowanie. Do gazu z takim ludźmi.
Pisałem przed chwilą ze znajomym. Chce zmienić życie tak jak ja. Cicho marzyłem, że wybierze drogę niezależności i spełniania marzeń aka ambicji, haha naiwny jestem. Spytałem się w jaki sposób, a on odpowiada, że chce się wyprowadzić i iść na studia. Oczywiście za kasę rodziców. Aprobata? Nie, ale zwątpienie i obrzydzenie na pewno. Ich gesty, chód, śmiech, życie. Obrzydza mnie to. Patrze w lustro, smutne oczy, pryszcz na karku. Obrzydzenie. Do siebie, do świata. Jak żyć. Frustracja narasta. Dla mnie już chyba za późno. Etap liczenia na cud. Cudu nie będzie.
_________________
Chłodnik kurwa
Ostatnio zmieniony przez Bondzio 03-12-2013, 21:07, w całości zmieniany 1 raz
Najlepszy przyjaciel, to taki z któym można posiedzieć i pomilczeć, dlatego nie będę nic dodawał do monologu TS'a. Zaznaczę tylko, że zgadzam się z nim w lwiej części.
/abo dodam
Bo widzisz, młodzi idą na studia nie po to, żeby się czegoś nauczyć, tylko żeby przypadkiem nie mieć czasu na takie głębsze rozważania. Nie mam celu w życiu? Chuj tam, przecież najpierw musze zagadać do tej grubaski po notatki z fizyki i ogarnąć jakiś prezent na urodziny Pszemka. Nie są inni od Ciebie, tylko brak im cywilnej odwagi.
_________________ Twoja sygnatura była nieregulaminowa i została usunięta przez dr Lewin.
Zapoznaj się z regulaminem.
Ostatnio zmieniony przez dr Lewin 03-12-2013, 21:39, w całości zmieniany 1 raz
Przyjaciół nie mam... i nie chce mieć fałszywych osób za "przyjaciół".
Kolegów/koleżanki owszem mam.
Znajomi też - niekiedy Ci internetowi są bardziej normalniejsi od realnych.
jestem mily dla wszystkich jak przebywam w jakiś gronach, nawet jak to grono do mnie nie pasuje, a zazwyczaj tak jest. No ale nie wyśmiewam i co najwazniejsze nie obgaduje za plecami kogos i nie wytykam palcami. Nie mam kolegow i siedze w ciemnym cichym zaciszu ścianowym czy mi dobrze? czasami tak, a czasami brakuje drugiej osoby.
piona