Wysłany: 24-09-2013, 00:44 Jak uniknąć wytrzeźwiałki
Cytat:
Jak uniknąć wytrzeźwiałki? W takiej sytuacji przez przypadek znalazł się mój kumpel. Sytuacja się stworzył przypadkowo, mianowicie:
Pewnego razu wybrał się na imprezę domową wyciągnięty przez znajomego z pracy. Oczywiście nie wypada pójść trzeźwym bo to strata kilku godzin, tak wiec przed wyjściem pie**olną głębszego.
Spotkał się ze znajomym z pracy o poszli. Po kilku godzinach na domówce sytuacja tak się rozkręciła, iż naj***ny wyszedł z mieszkania z imprezy bez butów zapalić i oczywiście tak mu się popie**oliło że nie wiedział jak z powrotem trafić. Oczywiście usnął na klatce komuś na wycieraczce.
Ktoś wezwał policję, przyjechała i tu się zaczęło: policja go wpakowała do wozu, lecz nie zawiozła na wytrzeźwiałkę lecz na komendę. Kazała mu dzwonić do kogoś kto jego odbierze z komendy i oczywiści przywiezie mu buty. Sprawa tak się skończyła, iż znajomy przyjechał z butami i go zabrał.
Po rozmowach z drugim kumplem, potwierdził fakt, iż na wytrzeźwiałkę nie przywożą ludzi bez butów, bo muszą ich wypuszczać już w butach, a nikt nie będzie im kupował.
Tak więc jak pijecie w plenerze i widzicie nieuchronne wylądowanie na wytrzeźwiałce, pozbądźcie się butów, a policja zostawi was w spokoju.
źródło: #chujcietoobchodzi
Sprawdzone info
Pozdrawiam Twojego Starego
_________________ to niemądre, jak oprzeć dietę na twardych narkotykach,
ja pomocnej dłoni Ci nie podam #Natalia Partyka
Ostatnio zmieniony przez #rysio 24-09-2013, 00:49, w całości zmieniany 1 raz
Napierdolilem sie kiedys jakies pol kilometra od domu.
Nie wiedzialem cos sie dzieje, a ze szedlem z piwem w reku to psy podjechaly lodówką.
Otworzyli lodowe zeby cos wyjac i zaczeli cos pierdolic o izbie wytrzezwien.
Drzwi w lodowie byly otwarte, wiec wszedlem (ledwo) kolega mowil ze wpadlem...i powiedzialem zeby mnie zawiezli.
Zrezygnowali bo stwierdzili ze nie maja czasu na takie cos.
Albo kiedys kolega w radiowozie wylal piwo to powiedzieli "Dobra nara "
Napierdolilem sie kiedys jakies pol kilometra od domu.
Nie wiedzialem cos sie dzieje, a ze szedlem z piwem w reku to psy podjechaly lodówką.
Otworzyli lodowe zeby cos wyjac i zaczeli cos pierdolic o izbie wytrzezwien.
Drzwi w lodowie byly otwarte, wiec wszedlem (ledwo) kolega mowil ze wpadlem...i powiedzialem zeby mnie zawiezli.
Zrezygnowali bo stwierdzili ze nie maja czasu na takie cos.
Albo kiedys kolega w radiowozie wylal piwo to powiedzieli "Dobra nara "
A w tej bajce były smoki?
_________________ Twoja sygnatura była nieregulaminowa i została usunięta przez Spectator.
Zapoznaj się z regulaminem.