Wysłany: 08-11-2013, 23:18 Nie ma nic w internecie co by mnie zaciekawiło
Jak w temacie, naprawdę. Internet do zabawy? Ciekawie gdzie.
Jak pewnie zauważyliście, ostatnimi czasy nie ma mnie na forum/w sieci/przy kompie.
Co robię? Ktoś powiedziałby, że bzdury, lecz nie chce mi się o tym mówić. I tak zgraja naszpikowanych napojami energetycznymi debili ignorantów by wyciągnęła po mnie swoje macki. Dlatego zakładam temat w rozmowie na poziomie. Każdy z dupy post będzie karany warnem.
Nic mnie już nie rusza, swoje lata mam. Wszystko co czytam "w internetach" już wcześniej czytałem bądź znam z autopsji, albo po prostu wiem o co chodzi. Wkurwia mnie wszechobecny debilizm, brak poczucia humoru, pierdolony poziom typowego polaka. Częste wyskakiwanie z oczywistością i robienie z tego wielkiej nowiny. Portale społecznościowe - wylęgarnia robactwa różnego pokroju. Znakomicie można wybrać dzięki nim słabe zwierze i je łatwo wykorzystać.
Nie ma muzyki która by mnie zmusiła do zapoznawania się z dalszą jej twórczością. Nowe albumy nudzą mi się po kilku przesłuchaniach. Ciągłe to samo w kółko. Tylko inna zdzira za mikrofonem i inny DJ. Seriale to jakieś szmiry dla ćwierćinteligentów którzy muszą mieć wszystko wyłożone na tacy. Jeśli chodzi o erotyke, bo o to w sieci podobno najłatwiej, hah. Mało jest prawdziwego porno, kobiet. Nagość została sprzedana dawno temu za oceanem. Kiedyś mogłem godzinami siedzieć na jakimś portalu i chłonąć wiedzę lub ekscytować się czymś nieznanym, poznawać nowych ludzi, a teraz tego nie ma.
Co do wiadomości niusów - wszystko to totalne gówno obracane w rękach dla ustalonych potrzeb - każdy portal zna inną wersję. Chcesz znać prawdę? Domyśl się sam! Ktoś się nie zgadza z Tobą, ma inny pogląd? Stwórz grupę swoich ludzi przeciwko jemu. Podzielcie się - skłóćcie się - łatwiej wami rządzić, a my wam zaśmiejemy się w twarz.
Dobre filmy mam na DVD, nie ma obecnie produkcji które chociaż trochę by im dorównały. Kicz, kicz, kicz. Wszędzie tylko walki słów, wypowiadanie się o czymś o czym nie ma się pojęcia. Gdzie się podział ten internet, że kiedyś siadając przed komputerem mogłem zarywać nocki, odkrywając "zajebiste" rzeczy? Teraz mam intelektualną papkę, naszpikowaną fajerwerkami i otuloną płaszczykiem szpiega pod nazwą NSA.
"Internet jedynie służy mi do płacenia za niego co miesiąc ~TS"
Zrezygnowałbym z umowy gdyby nie sporadyczne zakupy, rachunki, korespondencja (ta bardziej ważna) i przenoszenie wszystkiego z dnia codziennego do RJ45.
Wypowiedzi chaotyczne jak burza w moim mózgu.
Gdzie można zarzucić kotwicę w internetowym oceanie?
Jak sobie radzić, co robić, jak żyć?
Zaprawdę powiadam wam. Mój czas w internecie dobiega końca. Nie chce mi się już nigdzie wypowiadać, niczego czytać, ani szukać innowacji, bo wiem że już czegoś takiego nie ma, nie czerpię z tego przyjemności i wiem doskonale że wcale nic nie tworzę. Nie odnalazłem od długiego czasu żadnego kompana mojej podróży, tracę wiarę w cokolwiek, zostałem sam jak sierota po utracie najbliższych.
Wiadome było że nie zrozumiesz.
Każdą bardziej ogarniętą osobę z która utrzymuję kontakt do dnia dzisiejszego poznałem przez sieć dzięki nadawaniu na tych samych falach. Przykład: Ammo, Ucho, Merov, Sairus.
Znajomi z pracy/szkoły i sąsiedzi to oddzielna liga.
A mi sie ciagle powieksza ksiazka o nowe numery a pozniej zapominam kto jest kto -.-
Mam chyba 6 typow ktorych nie pamietam i jakies 4 laski ktorych za chuja se przypomniec nie moge
No i tak jakby problem ze nie wiem jak to nazwac, nie mam wiekszych problemow z poznaniem nowych ludzi ale jakos o nich zapominam, ustawie sie raz czy dwa, tak jakbym mial niechec do nowych osob bo caly czas sie obracam w starych ziomkach poznanych lata swietlne temu, taki przyklad w ostatniej robocie spotkalem typa z ktorym robilem jeszcze w innym miejscu kiedys, on jara ziolo, ale jakos do niego w ogole nie dzwonie, tylko wydzwaniam ziomkow z osiedla
To nie temat o samych znajomościach, bo pierdole je. Odbiegacie. A tym bardziej nie o nawiązywaniu znajomości przez internet, bo to durnota. Przeczytał ktoś całość wgl? Chodzi o problem internetu, że nic w nim dla mnie nie ma. Nic. Zero. Kompletnie. Nic mnie nie przyciąga, nie interesuje, bo nie ma już tego co by mnie zostawiło dłużej niż 5 minut na stronie.
Zwiedziłem wszystkie portale przez lata, począwszy od muzyki, sportu (WRC), militari, broni, teorii spiskowych, historii, porno, etc etc
Teraz już pozostało mi tylko ślęczenie na BW i użeranie się.
Wysłany: 11-11-2013, 17:00 Re: Nie ma nic w internecie co by mnie zaciekawiło
TwojStary napisał:
Zaprawdę powiadam wam. Mój czas w internecie dobiega końca. Nie chce mi się już nigdzie wypowiadać, niczego czytać, ani szukać innowacji, bo wiem że już czegoś takiego nie ma, nie czerpię z tego przyjemności i wiem doskonale że wcale nic nie tworzę. Nie odnalazłem od długiego czasu żadnego kompana mojej podróży, tracę wiarę w cokolwiek, zostałem sam jak sierota po utracie najbliższych.
Ten fragment strasznie mnie zaintrygował. Zdałem sobie sprawę, że to co kiedyś dawało mi radość (czytanie newsów w necie, szukanie ciekawych artykułów, jakieś proste gierki), dzisiaj jest niczym. Na onecie czy innym gownie nie bylem moze ze 3 lata. Nie interesuje mnie nic. Błądzę po stronkach, szukam nie wiadomo czego. Wchodzę na kompa, odpalam pocztę i włączam jedne i te same stronki nie czytając nic. Oglądam obrazki, wlaczam kolejna nic nie warta strone, przegladam obrazki, itd.. Czy to ma jeszcze sens? Czy warto za to płacić kilkadziesiąt zł miesięcznie?
Czy poradzilibyśmy sobie bez internetu? Kilka lat temu powiedziałbym, że tak. Dzisiaj większość uważa go za drugi świat, bez którego by nie istnieli.
PS. Nie mam pejsbuków, nie szukam znajomości online, chuj wie co ja w tym necie w ogóle robię
Ja tam internetu używam do komunikacji ze starymi znajomymi z którymi już kontaktu fizycznego nie mam. Posłucham dobrych ambientów, na onety itp nigdy nie właziłem. Siedze tylko na BW i pooglądam czasem durne filmiki. Nie odczuwam braku internetu bo życie rzeczywiste wzięło teraz górę (tak jakby wygrywam).
W sumie mam podobnie ... wchodzę sprawdzam fb , pocztę , dw , kwejka/wiochę i nie mam co robić.... klikam bez celu . Wszechobecne gimbusiarstwo zalewające fora, "jutuby" i inne takie samosie mnie przeraża. Wszedzie trolle ,wyśmiewanie,rozumiem można pożartować ,nawet wskazane ,ale już za dużo tego.
Kiedyś jeszcze 2-3lata wstecz lubiłem pograć ze znajomymi w tego CSa czy Mu Online (MMORPG) . Teraz gry robione są na jedno kopyto z gównanią fabułą nastawione na super wodotryski ,aby 15latki mogły się spuszczać jak na ich Intel i7 i GTX650 , 8GB Ram działa na Ultra w FullHD...
Beztroskie czasy już nie wróca to jest pewne i trzeba się z tym pogodzić. Starzejemy się mamy swoje problemy a nie rzadko inni obarczają nas swoimi i tracimy chęć do czegokolwiek.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ragnar 15-12-2013, 02:07, w całości zmieniany 1 raz