Wiem że już jest po, ale nie zwarnujecie mnie, wierzę. Też chce coś od siebie dodać bo tak wszyscy fajnie piszecie a potem mogę zapomnieć. (Jak coś będzie przeszkadzać to zgłoście, sam się zwarnuja )
A propos dziewczyn, strasznie przejebana z nimi sprawa. Bo jednak wkurwiają, męczą i potrafią napsuć krwi i serca, ale i tak zawsze się jakaś znajdzie. Każdemu nigdy nie wyszło, albo nie wyjdzie, a jeśli wyjdzie to na chwilę i znów wszyscy skończymy wszyscy w czterech ścianach słuchając smutnych piosenek ( pozdro Dranz, Finczy, Ricz) albo ambientów (pozdro Buren). Ale nie ma tego złego, człowiek z czasem zapomina, znajdzie sobie jakieś zajęcie (Ja np lubiem czasem się posportować, pograć w giery, wyjść i się napić, czasem do trupa, bo tak można i fajnie jest, czo) a najlepszym według mnie sposobem na zapomnienie o kimś jest po prostu zmiana miejsca zerwanie wszystkich kontaktów i porzucenie wszystkiego co nam o danej osobie przypominało. Ludzki mózg niestety tak jest skonstruowany, a raczej podświadomość że nie odróżnia przeszłości od teraźniejszości i wszystko to co pamięta traktuje jako tu i teraz, dlatego właśnie tak jak Finczy, ludzie dużo wspominają, wyobrażają sobie nierealne sytuacji które nigdy się nie wydarzą, tak samo jest z muzyką która nam się z kojarzy, wystarczą dwie nutki i wszystko wraca. Dlatego sam czasem mam niechęć do słuchania danych kawałków, bo wiem, że potem może być nostalgia. Także bugwiaki, nie ma co się martwić, jesteśmy młodzi wilcy i damy radę. Po prostu trzeba chcieć. Sam jestem w związku (co za ironia czo, pozdrawiam Perkoza i Dranza ) i też miałem tak jak wy, ale jakoś znalazłem domowe sposoby na pozbycie się dręczacych myśli, jak ktoś chce wiedzieć jak, to zapraszam wieczorem do tego cornera. Swoją drogą: Jeśli nie masz nic, to nie masz co tracić. Gorzej jak posiadasz wiele...
Pogoda widzę idealna i mnie trzyma od soboty... Jest chujowo ale w miarę stabilnie pod nogami. Sen krótki za krótki, zasnąć nie da rady i w ogóle tak to jest. Nawet Popka mi się nie chce włączać.
Czytam jakieś forum o depresji, ludzie biorą leki i mają problemy bo partner nie zaspokaja jej seksualnie w dodatku będzie miał praktyki więc go nie będzie przez większość czasu ale tragedia. Inni mają problemy bo nie mogą zdać prawka, nie umieją ruszyć a ja mogłem od razu? myślałem że ja ostatni mam napierdolone w łbie ale żeby leki brać bo partner nie ma czasu dla niej? to ja może pójdę się zabić bo nie mam partnerki?
Ostatnio zmieniony przez Finczy 25-08-2014, 06:19, w całości zmieniany 1 raz