Dzisiaj idę ulicą i wiatr w chuj był prosto w ryj. Nagle poczułem straszny smród niemytych zębów i proszku do prania marki Dosia. Spojrzałem w górę, no bo wiadomo że osoby takie jak ja mają za dużo na głowie by się patrzeć po reklamach i sklepowych i ujrzałem dwóch pierdolonych licbusów z zębami jak w glebogryzarce. Jeszcze się za ręce trzymali, kurwa. Te czerwoniutkie poobgryzane paróweczki. No normalnie chciałem odpalić granat za wolną czystą od plebsupolskę. Kurwa więcej nie wychodzę z domu.