Chciałbym pozdrowić tą genialną zagraniczną firmę, a nie jakichś polskich złodzieju ze wsi.
Jej budżet cały czas rośnie, co raz rozbudowując swoje filie w różnych zakątkach Europy.
M. in. dostarcza nam średnio 2mln płyt dziennie (CD, DVD, Blu-Ray)
Tworzy krążki na półki sklepowe dla takich firm jak: Microsoft (wiadome że razem z tym xbox) Warner Bros, Disney, Hanna Barbera, Paramount Pictures [...]
Wtryskarki poliwęglanu pracują dzień i noc. W tym fachu nie czasu na przerwy, nie wspominając o błędach. Synchronizacja zleceń, ustawianie kąta strzału, ustawianie nowego metalizatora, uhh. Obserwowanie z komputera przez zdalny pulpit innych maszyn, argh. Roztopiony do 300*C poliwęglan wpada na niklową matrycę pod naciskiem 30 ton, z której powstaje i zostaje przechwycony przez ramię krążek L1 (w wypadku DVD 5) lub krążki L1 i L0 (DVD 9). Stąd mamy tak zwane "dwie warstwy". Następnie część L1 zostaje poddana procesowi metalizacji prawdziwy srebrem (tak to prawda, srebro jest trzymane w sejfie przez kierownika i zostaje wydawane w obstawie i sporządzając wcześniej protokół), a na L0 jest podawany klej. Następnie obie części wpadają do wirówki, by klej się rozprowadził (bardzo toksyczny). W tym samym momencie gdy to się dzieje, operator może sprawdzać gotową płytę pod względem substratów, odtwarzalności, elektryczności i zgodności (test co 2000 sztuk). Albo po prostu pić kawę oglądając na "teście odtwarzalności" przedpremierowy film. WOOO
Tak czy siak, zadzwonili do mnie po roku. Chcą mnie z powrotem, są nowe miejsca pracy.
Pełen props dla nich i zajebista niespodzianka. Znów będę robił to co lubię
Wygram życie znów. Wierzę.
Beka, nawed mnie tam chcieli i to wcześniej, bo dzwonili już w czasie wakacji. Kilkumiesięczne doświadczenie w drukarni wystaczyło.
Praca pewnie w porównywalnie skandalicznych warunkach i niewolnicze traktowanie. Dobra fucha, nie ma co.
_________________ Twoja sygnatura była nieregulaminowa i została usunięta przez dr Lewin.
Zapoznaj się z regulaminem.
Beka, nawed mnie tam chcieli i to wcześniej, bo dzwonili już w czasie wakacji. Kilkumiesięczne doświadczenie w drukarni wystaczyło.
Praca pewnie w porównywalnie skandalicznych warunkach i niewolnicze traktowanie. Dobra fucha, nie ma co.
No dobrze, przepraszam.
Mi się podoba
Po za tym nie dzwoniła agencja pracy która zbiera studenciaków na wkładanie etykiet
Tak czy siak, zadzwonili do mnie po roku. Chcą mnie z powrotem, są nowe miejsca pracy.
Pełen props dla nich i zajebista niespodzianka. Znów będę robił to co lubię
Wygram życie znów. Wierzę.
3/10 bo Cie lubię
_________________ cyka blyat nahui
Ostatnio zmieniony przez Remik 10-01-2014, 14:49, w całości zmieniany 2 razy