Czyli symetryczny poranek każdego kojota.
Jakie macie sposoby na kaca, stosujecie może jakieś wcześniejsze metody zapobiegawcze or smthg?
Cóż, by rozwinąć temad to zacznę, otóż pierwsza z moich metod to nie dopuszczanie do kaca i chlanie na umór całym rokiem.
A tak na serio... Cóż nie chwaląc się mam zajebisty organizm. Po praktycznie każdym chlaniu, czy to kociołki panoramixa, czy to też na czysto, wstając rano nie odczuwam, żadnego efektu ubocznego poprzedniego dnia.
Jednakże czasami mój organizm się buguję no i niestety trzeba coś z tym zrobić, więc moim sprawdzonym sposobem nie jest leczenie się piwami, witaminki C, mixliry itd. a...
... Zaczynam poranek od kilku łyżeczek gotowanej wody, w miarę stygnięcia bezzapachowego płynu, łyżeczki zamieniają się na coraz to swobodniejsze łyki. Na wszelki wypadek po wypiciu pierwszej szklanki, zabezpieczam się drugą już w miarę chłodniejszą wodą. Po 20-30 min. efekt kacu przechodzi, jak ręką odjął i mogę wpierdalać najróżniejsze egzotyczne potrawy.
Dużo nażresz się to kaca dużego nie będzie. Wczoraj ja miałem i łyka mineralnej wody wziąłem i kaca już nie miałem.
Także też zależy od wódzi jaką pije się, jak z niższych szczebli to kaca ma się potwornego a jak z wyższych to nie będzie potworny taki.
Ojej. Najlepiej przespać kaca, a jeśli już się go odczuwa to nabić
Na pusty żołądek może być masakra, a jeśli nawpierdało się tłustego, to proces rozkładu alko jest dłuższy i można chodzić wstawionym jeszcze drugiego dnia (polecam)
Po chuj sie upijać w produkcję rzygowin pod siebie? Beka z braku umiaru - głupota
dokladnie. jak juz chcesz pic duzo to rob sobie przerwy w piciu zeby jako tako wytrzezwiec. jak polozysz sie w dobrym stanie to w dobrym tez wstaniesz. pol litra wodki w 2h wypije i ide o zaklad ze bede mial mniejszego kaca niz ty po 5 browarach na szybko.