Wysłany: 09-09-2014, 19:48 Ślub - koleżanka - co gdyby:?
Witam, właśnie widzę na fb, że znajoma się ożeniła. Nic nie było by w tym dziwnego, ale kiedyś ona do mnie zarywała.. Zastanawiam się, \co by było gdybym do niej wtedy też zarywał, gdybym to ja ją ruchał, miał z nią bachora i teraz to ja bym stał na ślubnym kobiercu. To ja bym jej trzaskał po picie w noc poślubną.. Co gdyby?
A tak siedze na forum o kupie i przeglądam pornuchy
Reming znam ten ból tylko u mnie jest jeszcze gorzej
Moja najlepsza przyjaciółka z którą znamy się od 17lat (przedszkole,podstawówka,gimnazjum i liceum razem,dopiero na studiach nasze drogi się rozeszły),troszkę się w niej kochałem,łaziliśmy na spacery i takie tam a w lipcu byłem na jej weselu
Zostałem w FriendsZone. Nawet po ślubie do mnie dzwoni i pisze smsy,ale to już nie to samo,bo ona ma męża a ja swoją. W sumie moja wina,bo ze mnie taka pizda,że jej nigdy tego nie powiedziałem
Spoiler
Jak myślicie,zajebać go w nocy a zwłoki wyrzucić do lasu,uda się? Wtedy będę musiał ją pocieszyć
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ragnar 10-09-2014, 08:07, w całości zmieniany 1 raz
Reming znam ten ból tylko u mnie jest jeszcze gorzej
Moja najlepsza przyjaciółka z którą znamy się od 17lat (przedszkole,podstawówka,gimnazjum i liceum razem,dopiero na studiach nasze drogi się rozeszły),troszkę się w niej kochałem,łaziliśmy na spacery i takie tam a w lipcu byłem na jej weselu
Zostałem w FriendsZone. Nawet po ślubie do mnie dzwoni i pisze smsy,ale to już nie to samo,bo ona ma męża a ja swoją. W sumie moja wina,bo ze mnie taka pizda,że jej nigdy tego nie powiedziałem
Spoiler
Jak myślicie,zajebać go w nocy a zwłoki wyrzucić do lasu,uda się? Wtedy będę musiał ją pocieszyć
Reming znam ten ból tylko u mnie jest jeszcze gorzej
Moja najlepsza przyjaciółka z którą znamy się od 17lat (przedszkole,podstawówka,gimnazjum i liceum razem,dopiero na studiach nasze drogi się rozeszły),troszkę się w niej kochałem,łaziliśmy na spacery i takie tam a w lipcu byłem na jej weselu
Zostałem w FriendsZone. Nawet po ślubie do mnie dzwoni i pisze smsy,ale to już nie to samo,bo ona ma męża a ja swoją. W sumie moja wina,bo ze mnie taka pizda,że jej nigdy tego nie powiedziałem
Spoiler
Jak myślicie,zajebać go w nocy a zwłoki wyrzucić do lasu,uda się? Wtedy będę musiał ją pocieszyć