Ammo - Skoro całą wiarę pokładasz w sobie to kto jest sprawcą wszelkiego bytu? tylko nie mów że ty
Ewolucja. Chyba że mówisz o świadomości, wtedy odpowiem że jest ona wieczna, zawsze była i zawsze będzie, przybierając tylko różne formy ;>
Ewolucja, jak każdy proces zawsze ma swój początek. Przywołując ewolucyjną teorie powstania człowieka, pochodzimy od małpy, więc idąc tym tropem skąd wzięło się to wszystko?
Samo z siebie? Nauka i religia temu przeczą. Big Bang? To reakcja, coś ją musiało spowodować.
Nasz umysł nie jest wystarczająco sprawny aby sobie uzmysłowić "początek". Wszechświat wciąż się rozszerza, a co jest poza nim? Tego też religia oraz nauka nie wytłumaczy, nie ma co rozmyślać nad tym, bo i tak się nie dowiemy.
Oh. Pardą.
Ogólnie jak pisałem wcześniej, to nie wierzę. Ludzie w starych czasach byli zacofani, nie wiedzieli jak co powstało, skąd ziemia, roślinność i sami oni. A więc narzucili sobie wiarę i stworzyli sobie Boga, żeby zgonić na niego wszystko co stworzone. Może istniał tam koleś który dźwigał sobie krzyż i później na nim skończył, aby pogłębić bardziej naiwność ludzi i jak on to się nie poświęcił dla tej wiary.Bóg to wymysł ludzi, którzy nie radzą sobie z życiem i szukają wsparcia u nieistniejącego.
Wiara, to w pewnym stopniu ograniczenie. Jeżeli wierzysz, to masz postępować wg. danych zasad. Jeżeli nie wierzysz, to masz tylko zasady moralne. Wiara ogranicza naukę i rozwój osobisty (nie duchowy, nie wliczając medytacji). Np. Jeżeli udowodnisz, że dana część wiary nie jest "Prawdą", to chcą cię zniszczyć w każdym wymiarze: psychicznym, finansowym, itp.
Natomiast, jeżeli nie wierzysz, to masz czas na np. zgłębianie tajemnic wszechświata. Wiara blokuje, wiara ogranicza, wiara zabrania i karze. Tylko ateizm (lub deizm -> jakoś masa i energia musiały powstać) pozwalają na pełne rozumienie wszechświata i jego wymiarów.
Oh. Pardą.
Ogólnie jak pisałem wcześniej, to nie wierzę. Ludzie w starych czasach byli zacofani, nie wiedzieli jak co powstało, skąd ziemia, roślinność i sami oni. A więc narzucili sobie wiarę i stworzyli sobie Boga, żeby zgonić na niego wszystko co stworzone. Może istniał tam koleś który dźwigał sobie krzyż i później na nim skończył, aby pogłębić bardziej naiwność ludzi i jak on to się nie poświęcił dla tej wiary.Bóg to wymysł ludzi, którzy nie radzą sobie z życiem i szukają wsparcia u nieistniejącego.
Wiara, to w pewnym stopniu ograniczenie. Jeżeli wierzysz, to masz postępować wg. danych zasad. Jeżeli nie wierzysz, to masz tylko zasady moralne. Wiara ogranicza naukę i rozwój osobisty (nie duchowy, nie wliczając medytacji). Np. Jeżeli udowodnisz, że dana część wiary nie jest "Prawdą", to chcą cię zniszczyć w każdym wymiarze: psychicznym, finansowym, itp.
Natomiast, jeżeli nie wierzysz, to masz czas na np. zgłębianie tajemnic wszechświata. Wiara blokuje, wiara ogranicza, wiara zabrania i karze. Tylko ateizm (lub deizm -> jakoś masa i energia musiały powstać) pozwalają na pełne rozumienie wszechświata i jego wymiarów.
Dobre uzasadnienie, ale nie do końca. Bo to trochę smutne że żyjesz ~60 lat na ziemi i koniec. Po co wtedy sens naszego istnienia, po co to wszystko wtedy? Na daremno się rozwijamy, poznajemy świat/wszechświat. Bo po co? Po co wałkować w podstawówkach tabliczki mnożenia, jak i tak za 60 lat tych osób już nie będzie. Po co wpadać w niekończącą się pętle. Według mnie takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem, i trudno nam jako ludziom ogarnąć czym jest Bóg, jak to wszystko się dzieje, po co my w ogóle jesteśmy etc.
_________________ Jeżeli powyższy post ciebie uraża, to pewnie miałem powody by go napisać. EMA
Dobre uzasadnienie, ale nie do końca. Bo to trochę smutne że żyjesz ~60 lat na ziemi i koniec. Po co wtedy sens naszego istnienia, po co to wszystko wtedy? Na daremno się rozwijamy, poznajemy świat/wszechświat. Bo po co? Po co wałkować w podstawówkach tabliczki mnożenia, jak i tak za 60 lat tych osób już nie będzie. Po co wpadać w niekończącą się pętle. Według mnie takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem, i trudno nam jako ludziom ogarnąć czym jest Bóg, jak to wszystko się dzieje, po co my w ogóle jesteśmy etc.
Po co? Po co? Po jajco.
Może podam zły przykład, ale są takie owady ostatnio oglądem w TV, że "rodzą" się tylko aby kopulować i przedłużyć własny gatunek i umierają po 24h. Też nie wiem po co. Po to chyba, żeby gatunek istniał. Piszesz po co też uczymy się tabliczki mnożenia, aby umieć liczyć co przyda nam się w życiu, znaleźć dobrą pracę, poszaleć i umrzeć z godnością. No i jak mniemam na suwa ci się pytanie co jest po śmierci, tego nikt nie wie, jedynie co możesz się domyślać jako człowieczek wierzący to niebo i piekło jak wmawiali ci księciunie i babcie, rodzina. Też inni wierzą, że rodzą się na nowo w innym ciele. Możemy się tylko domyślać, naukowo, że nasz dusza, że tak to nazwę znajdzie się w wymiarze odpowiadającym Twoim myślom-trafisz do miejsca, gdzie będziesz w stanie nieświadomości, jak np. podczas snu, dajmy na to przykład filmu "Repo Men". Ludzie myślący tylko o końcu swojego życia są smutnymi głupcami, myślącymi tylko o swoim Bogu. A ja powiem, że mam w dupie co jest po śmierci jak umrę to się dowiem i dam znać.
Ja tam do tego nic nie mam, jak ktoś wierzy czy nie. Mam też kumpli którzy wierzą na swój sposób np. kumpel mówi, że to dla niego jest śmieszne tzw. spowiedź. Ma on mówić jakiemuś obcemu kolesiowi swoje grzechy, co z tego, że jest księdzem to ludzie go wybrali nie jakiś tam wszechmogący. Mówi, że nie daje na tace, bo księciunie też kłamią mówią, że to na remont dachu, a tu mercedesem popyla z gosposiami, a grzechy swoje sam sobie odpuszcza poprzez jak on to nazwał..."gadkę z Bogusiem" w kościele.
Można i tak.
A tak jeszcze z innej beczki słyszałem o jednego gościa, że jak widzicie światło w tunelu to nie idzie w jego kierunku, to zawsze może być pociąg.
Dołączył: 17 Kwi 2013 Posty: 2231 Pochwał: 108 Beczki: 85 Qspaje: 566 Poziom: 5 Skąd: z neta Antonjusz Beczkarz III
Wysłany: 06-05-2013, 12:00
Cytat:
A tak jeszcze z innej beczki słyszałem o jednego gościa, że jak widzicie światło w tunelu to nie idzie w jego kierunku, to zawsze może być pociąg.
BEZ KITU HAHAHAHAHAHAH
Takie pierdolenie kotka za pomoca mlotka, nie ma i chuj, po smierci czujesz to samo co przed narodznami, czyli jedno wielkie nic, skoro rzekomo istnieje zycie po smierci dlaczego nie pamietamy nic sprzed wcielenia czlowieka? Beda kurwa klasc ludziom takie bzdury do glowy, kitujesz i cie nie ma, koniec, kaput, nie ma zadnego zycia wiecznego, takie bajeczki mozna dzieciom w przedszkolu wciskac. Ale jak ktos sobie wierzy prosze bardzo, nikt mu przeciez nie bedzie zabranial.
Także tyle w temacie. Propsuje kolegę wyżej.
Dla mnie chrześcijaństwo to największa mafia świata. Pójdziesz na księdza, to będziesz miał taki samochód jaki będziesz chciał tylko nie poruchasz kobitek i pozostają ministranci. A plebania twym hotelem jest.
Ostatnio zmieniony przez Joda 06-05-2013, 12:10, w całości zmieniany 1 raz