wstyd ale cóż napiszę
wam co mi sie przytrafiło… poszłam do ginekologa..miłam wtedy 19 lat, i problemy z @. Noi lekarz mnie bada, a już mnie tak dziwnie skręcało w jelitach masakra brzuch mnie bolał..ale to sie zaczeło wdosłownie w kilka sekund…se mysle kurde przeprosze go i powiem ze musze skorzystac z toalety…nogi rozkraczone on w rekawiczkach boże a tu taki pierdzioch…z rzadkim gówienkiem, boże w pierwszej chwili pomyslłam ze to jakis zły sen ale jak zobaczyłam jak odskoczył szybko …zesrałam mu rekę…niemówiąc o podłodze i stopniu do wchodzenia na foltel Młody przystojny lekarz a ja sie zesrałam nigdy nikomu tego nie powiedziłam
kazał m isie ubrac z niesmakiem na twarzy i …kazał posprzatac po sobie bo w poczekalni mnustwo pacjentek (gabinet prywatny) mopem scierałam moje gówno czerwona jak burak aha i wiecie co mi dał..odswieżacz w spreyu i kazał fukać "
kazał fukac po gabinecie bo smierdziało…otworzył okno by przeiwetrzyć i jeszcze mi mówił " ale mnie Pani załatwiła" a ja tylko powiedziałm przepraszam
Dodano: Dzisiaj 12:07
o i jeszcze kiedyś szłam do koleżanki w obcym mieście. środek zimy, środek jakiegoś blokowiska, pełno ludzi, a mi oczywiście chce się SRAĆ na 100 m przed jej domem. ponieważ nie lubię załatwiać się w domach innych ludzi, zwłaszcza, kiedy szykuje się rewolucja jelitowa, wstąpiłam do pobliskiego hipermarketu, po drodze jeszcze kupując w aptece stoperan. siadam na tronie, łykam tabletki i prewencyjnie sruuuuuu, wielka ulga.
i nagle kapnęłam się, że w kabinie obok jakaś matka pomaga wysikać się swojemu dziecku. nie zraziło mnie to zbytnio; nie moje miasto, nie znam tych ludzi, i tak mnie nie zapamiętają. i nagle dziecko się rozpłakało!
"mamoooo JAK ŚMIERDZI…!!!"
Dodano: Dzisiaj 12:09
Ach. Jeszcze mi się przypomniało: jak byłam mała i byłam u siostry zachciało mi się kupkę. Weszłam do łazienki i zaczęłam stękać. Niestety okazało się, że kupa jest bardzo szeroka i nie chciała wyjść. Przestraszyłam się, bo ona zaklinowała się w połowie i nie chciała ruszyć dalej. Zawołałam siostrę, otworzyła łazienkę , ja się odwróciłam do niej pupą i mówię: "Zobacz!". Ona nie wiedziała jak mi pomóc. Poprosiłam ją , by mi przysniosła jakąś łyżkę to bym sobie ką wyskrobała, ale zanim ona doszła do kuchni ja jakimś cudem wciągnęłam kupę z powrotem do środka. Wydaliłam ją chyba za dwa dni, myślałam, że mnie rozerwie , ale poszło