Wstałem o 6 rano, umyłem się, zjadłem śniadanie, ubrałem się i poszedłem na pociąg. W pociągu trochę pospałem, obudziłem się w Gutkowie, wysiadłem w Olsztynie i poszedłem odbyć, jakże fascynujący staż w AR z filią w Olsztynie. Przesiedziałem cały ranek na czytaniu podań o dotacje, układaniu chuj wie jakich papierów i graniu w pokemon LP. Popołudnie zacząłem od wejścia na BW,DW,Hots reddit etc., chuje po blokowali mi dostęp do BW na komputerze, ale od czego mam wifi z jedną kreską zasięgu . Jeszcze przed wyjściem z pracy pobrałem sobie trainer do DMC4:SE, chociaż mogłem to zrobić w domu. O 14:45 wyszedłem z pracy i już czekał na mnie kumpel ze swoim samochodem. Tak więc odbyłem szybką podróż do domu. W domu zjadłem coś co było w lodówce, umyłem się i usiadłem do kompa. Pograłem trochę w HotS, Devil May Cry 4:Special Edition, byłem trochę na dworze i bugwiakuje przy pomocy telefonu. To by było na tyle.
Wstałem o 10, ubrałem się i poszedłem zobaczyć do skrzynki pocztowej, czy przyszły dwie płyty rapsowe (przyszły). Czekając na mame (nie mam kluczy do skrzynki), zrobiłem sobie śniadanie i włączyłem kompa. Założyłem słuchawki, puściłem Boards of Canada, zacząłem obchód stron internatowych (BW, reddit, parę trackerów itd.) i czekałem na mame. Kiedy mame przyszła z przesyłką, otworzyłem ja, a następnie zacząłem zgrywać płyty na kompa do flaków, w międzyczasie robiąc drugi obchód stron. Kilka godzin później wziąłem od mame parę złotych (pasożyt here z tej strony) i poszedłem kupić Żywca Portera. Kiedy wróciłem, mame skończyła robić obiad (spageti), a ja zacząłem jeść, myjąc przed tym rączki. Następnie otworzyłem sobie piwo, wróciłem do kompa i zacząłem słuchać tych płyt, co je wcześniej ripowałem. Kiedy wypiłem piwo, uśpiłem komputer i poszedłem kimać. Wstałem po trzech godzinach, zjadłem kolacje (mame zrobiła naleśniki, bo brat jest) i wróciłem na kompa.
Ciężkie jest życie bugwiaka. Dostanę plusa?
_________________ Biały chłopak z czarną muzą na japońskim systemie
Ciąg dalszy. Więc zaszyłem sobie rozprute spodenki, nie umiem szyć, więc i tak wyszło chujowo - kupie sobie nowe, a co mi tam. Dalej siedziałem na BW, wszedłem na reddit, skopiowałem coś na DW. Postanowiłem ogarnąć nagrywanie w OBS ale chuja nie wyszło - jakieś Critical Errory wyskakiwały. Tak więc, wszedłem na DW i pobrałem Bandicam. Pobrało się, klik na rar PPM, skan, wykryto jakiś syf, rar w koszu . Spróbowałem FRAPS, ale chuj kradnie fpsy, niefajno panie fraps. Nagrałem kilka klipów z DMC4:SE na klawiatura czelendz, po czym stwierdziłem, że nie chcę tych klipów i je skasowałem - potrzebuje programu do konwersji na x264 albo naprawić OBS. Jutro mam wolne, nasz odział jedzie na jakieś zadupie sprawdzać inne filie i takie tam. Jutro zajmę się nagrywaniem futydzu na klawiatura czelendz.
Słyszałem wczoraj, ze wujaszek ma jutro do roboty iść jakiejś... Byłoby świetnie. Zamknąłbym drzwi i jakiś hentaj załączył hehe.
Potem grał w grę, ale już normalnie, na stole, a nie na kolanie + dvd jako blat pod podkładkę pod mysz. A przed wszystkim uzupełnienie zapasów fajnych dobrych rzeczy
Ehhh fajnie by było
No i tak się stało
Nie ma ciepłej wody ehh... Nagrzeję sobie w czajniczku i podmyję się ciepłą wodą Potem do sklepiku po jedzonko jakieś i można hentajować i grać w gry