Wysłany: 27-07-2015, 22:19 Moje ostatnie 48h z bugwiakami
To się dzieje. Coś się kończy coś się zaczyna...
W środę wyjeżdżam naprawiać nogi a jak wrócę to prosto do USA po nowe lepsze życie.
Fajnie było z Wami pisać,będę tęsknił,ale nagram coś wam wierze. Będę o was myślał:
Kiedy będę obsługiwał murzyna w recepcji pomyślę o Mr Cośku
Kiedy będę pić whiskey pomyślę o Escerze
Kiedy będę siedział samotny w pokoju na manhattanie pomyślę o Pawianie
Kiedy będę spotykać fajne dziołszki pomyślę o Devim (jego koleżanki here )
Kiedy będę widzieć UPS pomyślę o spectatorze
Kiedy będę widzieć bezdomnych w Central Parku (bez matury) pomyślę Zędim
Kiedy będę mijał Columbia University pomyślę o Ridżu
Kiedy będę na jakimś koncercie pomyślę o Buraku (jego delikatne uszy)
Kiedy będę w walmarcie pomyślę o Lewinie
Kiedy będę widział jakiś szrot porzucony pomyślę o Dranzie i jego łajbie
Kiedy będę na dziwkach pomyślę o Finczym
Kiedy będę widział plebsa społecznego pomyślę o Satanie
A kiedy będę srać pomyślę o reszcie
Więc cóż drogie bukwiaki życzę wam szczęścia i oby forum jeszcze stało jak kiedyś wrócę jako bogaty inwestor z Wall Street
Arevuar pisuar i wykorzystajmy te 48h jak najlepiej
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ragnar 27-07-2015, 22:20, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz odchodzić, odchodzenie jest niedojrzałe, tylko ludzie niedorozwinieci emocjonalnie mysla ze mozna sie tak z kims po prostu zwiazac i go zostawic na nastepny dzien, te wszystkie mile i przykre chwile, te wszystkie pocalunki, ten pierwszy raz i pierwsze doznania. to wszystko nas ksztaltuje nie mozesz tego zrobic, razem dojrzewalismy, my i nasze uczucia, a ty sobie tak po prostu odejdziesz? wiem, jesli kogos ochasz to pozwol mu odejsc, ale czemu mielibysmy sie stosowac do tego? czemu o to nie powalczyc, zostan, prosze, zaczniemy wzystko od nowa.