Więc tak, kumpel robił imprezę i zapytał czy nie znajdę jakiś koleżanek wolnych bo on zaprasza kolege i swoją dziewczynę, no dobra to popytałem i znalazła się jedna która chciała z 3 innymi przyjść. Generalnie trzeba było im zarezerwować stoilk, ogarnąć żarcie na before bo średnio rozgarnięte były (oczywiście płaciły za siebie, żeby nie było że stawialiśmy im cokolwiek) koniec końców, spóźniły się 2 godziny (!), posiedziały trochę i poszliśmy do klubu. W klubie na początku spoko, gadka się kleiła w miarę, feniksowi jedna sie spodobała, było jakieś buzi buzi a chłopak taki typowy mirek informatyk nieśmiały ale z ryja nawet ujdzie podobno a i kasę ma, nie dla niego przygody na jedną noc a ona sama też twierdziła, ze taka nie jest. No nic, było fajnie, około pierwszej zauważyłem, że karyn nie ma, wychodzę a tam stoją z grupą erazmusów, podbijam do typa i mówię jaka sytuacja, a ona na to, ze mirek to jakiś frajer i żebym spierdalał, no to spierdolilem. potem wyszedłem na fajkę i zagadał do mnie jeden z erazmusów, powiedział, że z jednej to niezła kurewka bo już z drugim poszła do kibla w wiadomym celu. Śmiechłem i życzyłem mu dobrej zabawy. Wróciłem do mojej dwójki bo mireczek się zwinął smutny do domu. posiedzieliśmy godzinę, zostawiliśmy ich rzeczy (kurtki, torebki) tam gdzie leżały i poszliśmy do domów. A teraz nagle jedną sumienie ruszyło.
I jej odpowiedź:
Szanuje.
_________________ Biały chłopak z czarną muzą na japońskim systemie