No jak w opisie. Takie podróże w czasie fajna sprawa, podróżowałbym. Tylko jak to miałoby działać wszystko? Te wszystkie paradoksy i prawa trochę przeszkadzają.
Co jeśli jest wiele linii czasu, alternatywne wszechświaty? Że w sensie cofamy się w czasie, coś zmieniamy i powstaje nowa nitka czasu, bo coś zmieniliśmy i przyszłość jest inna? Taki na przykład Back To The Future aka Powrót do Przyszłosci pokazuje nam podróże w czasie w jednej linii czasowej i jak coś zmienimy wcześniej, to później duże zmiany w przyszłości są. Trzeba się cofać i wszystko naprawiać by było po staremu.
Był sobie taki podróżnik w czasie, John Titor(Dżon Tycior

), i szukał IBM5100. Tylko po co? Przecież są emulatory. Pisał na forumach różnych o swojej przyszłości. Mówił już o latach w których żyjemy i jego przyszłość różni się od naszej. Jeśli JT istniał na prawdę, to mamy dowód na powstawanie nowych nitek czasowych spowodowanych podróżami w czasie.
W sumie to możemy podróżować w czasie, tak mówił mój nauczyciel fizyki w techbazie. Wystarczy spojrzeć nocą w niebo i widzimy światełka sprzed kilku setek tysięcy czy milionów lat. Być może nie ma już części tych gwiazd, które widzimy.
No i ten LHC w Genewie. Niby do poznawania wszechświata i w ogóle, ale to pewnie tylko przykrywka. Chcą stworzyć wehikuł czasu by zmienić przyszłość, wprowadzić jakąś dyktaturę czy inne widzimisie. Coś może jak V for Vendetta.
A jakie jest wasze zdanie o podróżach w czasie?