-
ahuj

- Posty: 723
- Rejestracja: 18 sie 2013, o 13:52
- Beczki: 41
-
Kontaktowanie:
Post #226193 autor: ahuj » 13 paź 2015, o 13:17
no kobiety jak matma, nie rozumiesz a chcesz zaliczyć wiadomo
ps. tak, są kurwami ale trzeba sobie z tym radzić i być chujem,
polecam

_________________

no kobiety jak matma, nie rozumiesz a chcesz zaliczyć wiadomo
ps. tak, są kurwami ale trzeba sobie z tym radzić i być chujem,
polecam :chillout:
-
Ridż

- Posty: 64898
- Rejestracja: 13 kwie 2013, o 21:50
- Beczki: 830
-
Kontaktowanie:
Post #226279 autor: Ridż » 13 paź 2015, o 15:06
ucho pisze:jak matma, nie rozumiesz a chcesz zaliczyć wiadomo
nie
Kasia Cichopek pisze:Chyba Kwinta?
od Henryka Kwinto
_________________
gitara siema

[quote="ucho"]jak matma, nie rozumiesz a chcesz zaliczyć wiadomo [/quote]nie[quote="Kasia Cichopek"]Chyba Kwinta? :| :hmm: [/quote]od Henryka Kwinto
-
Burak

- Posty: 58282
- Rejestracja: 25 sty 2013, o 20:36
- Lokalizacja: Dom
- Beczki: 1037
-
Kontaktowanie:
Post #231032 autor: Burak » 7 lis 2015, o 10:39
Kolejna opowieść.
Akt I
-
[+] Pokaż
Właśnie wróciłem z szybkiego browara z koleżką. Dowiedziałem się, że tydzień temu jego #rozowypasek postanowił się "rozerwać" pod jego nieobecność (miał nockę) i zorganizował zabawę dla swoich #rozowychpaskow i zaprosił je na małą imprezkę w domu (należącego do mojego kumpla, żeby było ciekawiej). Nic w tym złego by nie było gdyby nie to, że jedna z koleżanek jego dziewczyny zadzwoniła po jakiś dwóch swoich znajomych i kolesie odstawiali pokaz striptizu dla dziewczyn. Jego laska tak się nawaliła, że zaczęła całować się z jednym z nich i zlizywać z niego wylanego szampana na jego ciało.
Kolega o niczym by się nie dowiedział, gdyby nie fakt, że na co dzień ma w dużym pokoju podłączoną kamerkę, która streamuje wszystko (założył sobie jakieś półtora roku temu bo wcześniej miał włamanie do mieszkania pod swoją nieobecność) i w pracy wszedł sobie na na jakąś tam swoją stronkę i zauważył co się odpierdala. Oczywiście przyjechał szybko do domu, wykopał frajerów a swojej lasce zrobił awanturę. Podobno tak się darł, że sąsiedzi przyszli i powiedzieli, że Policję zaraz zawołają. Impreza się momentalnie skończyła, laski oburzone(!) poszły do domu a ta mu podobno robiła jeszcze fochy, że nic się nie stało i jak on mógł tak postąpić.
Dzisiaj kolega jest o krok od zerwania, niby szkoda, bo są ze sobą z 5 lat już, ale mówi, że stracił do niej zaufanie i trochę szacunku, więc chyba to nie wypali. I potwierdziłem mu, że dobrze myśli.
Także zakładam, że po weekendzie będzie już po wszystkim.
Akt II
-
[+] Pokaż
Ponieważ zostałem poproszony o dokończenie historii kumpla, więc robię to poniżej:
Jak napisałem - różowa wyjechała na weekend do mamusi, z tego co wiem wróciła wieczorem, a że kumpel jest dość rozgarnięty to postanowił załatwić to w sposób krótki i rzeczowy.
w poprzednim wpisie oczywiście z pośpiechu nie dodałem, że przez 5 dni od wyjścia sprawy na jaw praktycznie wcale się nie odzywali do siebie...
Gdy dziewczę wróciło do domu wieczorem w niedzielę, jak tylko zdjęła płaszcz, powiedział, że on się strasznie na niej zawiódł, że przemyślał sprawę, że ma zrobić "w tył zwrot" i wyjść w tej chwili. Powiedział, że "Kasia już wie, że dzisiaj będziesz u niej nocować, a swoje rzeczy możesz odebrać w ciągu 3-4 dni, umówimy się kiedy". Dziewczyna w szoku, podobno się rozbeczała, zaczęła się nawet do niego dobierać

, ale kumpel twardo "masz wyjść" i koniec. Zamówił dla niej taksówkę (na jej koszt jeszcze

), dał jej do ręki płaszcz, torebkę i wystawił torbę przed drzwi domu, i po prostu zamknął. Ta oczywiście pukała, krzyczała, ale nie otworzył. Ona zadzwoniła do swojej koleżanki Kasi, u której miała nocować, i powiedziała co się stało, wsiadła do taksy i odjechała.
Przez dwa kolejne dni zasypywała go smsami i telefonami (podobno nawet raz przyjechała po południu, ale kolegi nie było bo był w pracy), a on jej tylko jednego smsa wczoraj napisał, że może w weekend przyjechać po rzeczy.
Tyle, kurtyny nie ma bo pewnie będzie jeszcze akt 3.
Akt III - Ostatni
-
[+] Pokaż
Pisałem, że laska cały poniedziałek i wtorek zasypywała go smsami i telefonami, a kolega tylko na jednego smsa odpisał z terminem oddania jej rzeczy. W środę, w dniu kiedy pisałem poprzedni wpis wszystko ustało - do soboty zero kontaktu, aż kolega trochę się przestraszył czy różowy coś sobie z tych emocji nie zrobił. Okazało się, że nie, bo w sobotę rano dostał smsa "Czy dzisiaj mogę wpasc po rzeczy?". Odpisał, że tak, wskazał godzinę wieczorną. W ciągu dnia spakował część rzeczy do kartonów, a resztę olał - niech sama sobie pakuje.
Wspominałem, że kolega ma psa? No to już wiecie. Ma. Amstafa. Dla znajomych potulny jak baranek, na nieznajomych działa jak substytut jednej paczki Colonu C zjedzonej na raz. Tym bardziej jak się go zobaczy wieczorem.
W sobotę wieczorem przyjechała po rzeczy różowa. Sama? Oj nie nie, oczywiście nie sama. Przyprowadziła swojego brata i kolegę tego brata. W wielkim skrócie - kolesie chyba muszą pakować ostro na siłce, bo o ile jego brata kumpel znał (i mieli bardzo dobry kontakt) o tyle tego drugiego nie, ale wyglądał podobnie do brata różowej.
Wspomniałem wcześniej, że kumpel ma dom. No i ten jego pies pół dnia na dworzu przebywa, a śpi w domu, bo teraz jest za zimno.
Jak tylko kumpel zobaczył, że zajeżdża jakiś samochód, a domyślał się, że to ona, wyszedł na ganek i wypuścił psa. Z samochodu wysiadła ta trójka, on już zza bramy powiedział, że na teren posesji może wejść tylko ona. Początkowo mięśniaki mówili, że wątpią i idą z różową, ale jak zobaczyli amstafa który się na nich charakterystycznie spoglądał, to chyba zmiękli i zostali za furtką

Różowy wszedł i ponoć zaczął się festiwal żenady. Rozbeczała mu się w domu, przepraszała, powiedziała że zrozumiała swój błąd i że więcej tak nie będzie. Kumpel oczywiście niewzruszony i powiedział, że ma zabierać kartony i spierdalać. Różowa chyba nie do końca zrozumiała, bo musiał to powtórzyć jeszcze raz, ale zaczęła się pakować i zabierać kartony. I tak wynosiła jeden po drugim pojedynczo, co trochę jej zajęło, a mięśniaki tylko przez furtkę odbierali od niej pakunki.
Myślicie, że to koniec? Nie

Jak już zabierała ostatni karton, to na odchodne powiedziała mu, że "nie spodziewała się tak mało męskiego zachowania z jego strony" i "że myślała, że ma więcej klasy"

DDD to są dokładnie jej słowa podobno

Od tamtej soboty cisza, więc pewnie przedstawienie można uznać za zamknięte.
KURTYNA.
Piękne jest życie stooleya

Ostatnio zmieniony 7 lis 2015, o 10:40 przez
Burak, łącznie zmieniany 2 razy.
_________________
Wojciech Modest Amaro
Miesza zupę fujarą
Kolejna opowieść.
Akt I
[spoiler][quote]Właśnie wróciłem z szybkiego browara z koleżką. Dowiedziałem się, że tydzień temu jego #rozowypasek postanowił się "rozerwać" pod jego nieobecność (miał nockę) i zorganizował zabawę dla swoich #rozowychpaskow i zaprosił je na małą imprezkę w domu (należącego do mojego kumpla, żeby było ciekawiej). Nic w tym złego by nie było gdyby nie to, że jedna z koleżanek jego dziewczyny zadzwoniła po jakiś dwóch swoich znajomych i kolesie odstawiali pokaz striptizu dla dziewczyn. Jego laska tak się nawaliła, że zaczęła całować się z jednym z nich i zlizywać z niego wylanego szampana na jego ciało.
Kolega o niczym by się nie dowiedział, gdyby nie fakt, że na co dzień ma w dużym pokoju podłączoną kamerkę, która streamuje wszystko (założył sobie jakieś półtora roku temu bo wcześniej miał włamanie do mieszkania pod swoją nieobecność) i w pracy wszedł sobie na na jakąś tam swoją stronkę i zauważył co się odpierdala. Oczywiście przyjechał szybko do domu, wykopał frajerów a swojej lasce zrobił awanturę. Podobno tak się darł, że sąsiedzi przyszli i powiedzieli, że Policję zaraz zawołają. Impreza się momentalnie skończyła, laski oburzone(!) poszły do domu a ta mu podobno robiła jeszcze fochy, że nic się nie stało i jak on mógł tak postąpić.
Dzisiaj kolega jest o krok od zerwania, niby szkoda, bo są ze sobą z 5 lat już, ale mówi, że stracił do niej zaufanie i trochę szacunku, więc chyba to nie wypali. I potwierdziłem mu, że dobrze myśli.
Także zakładam, że po weekendzie będzie już po wszystkim.[/quote][/spoiler]
Akt II
[spoiler][quote]Ponieważ zostałem poproszony o dokończenie historii kumpla, więc robię to poniżej:
Jak napisałem - różowa wyjechała na weekend do mamusi, z tego co wiem wróciła wieczorem, a że kumpel jest dość rozgarnięty to postanowił załatwić to w sposób krótki i rzeczowy.
w poprzednim wpisie oczywiście z pośpiechu nie dodałem, że przez 5 dni od wyjścia sprawy na jaw praktycznie wcale się nie odzywali do siebie...
Gdy dziewczę wróciło do domu wieczorem w niedzielę, jak tylko zdjęła płaszcz, powiedział, że on się strasznie na niej zawiódł, że przemyślał sprawę, że ma zrobić "w tył zwrot" i wyjść w tej chwili. Powiedział, że "Kasia już wie, że dzisiaj będziesz u niej nocować, a swoje rzeczy możesz odebrać w ciągu 3-4 dni, umówimy się kiedy". Dziewczyna w szoku, podobno się rozbeczała, zaczęła się nawet do niego dobierać xD, ale kumpel twardo "masz wyjść" i koniec. Zamówił dla niej taksówkę (na jej koszt jeszcze xD), dał jej do ręki płaszcz, torebkę i wystawił torbę przed drzwi domu, i po prostu zamknął. Ta oczywiście pukała, krzyczała, ale nie otworzył. Ona zadzwoniła do swojej koleżanki Kasi, u której miała nocować, i powiedziała co się stało, wsiadła do taksy i odjechała.
Przez dwa kolejne dni zasypywała go smsami i telefonami (podobno nawet raz przyjechała po południu, ale kolegi nie było bo był w pracy), a on jej tylko jednego smsa wczoraj napisał, że może w weekend przyjechać po rzeczy.
Tyle, kurtyny nie ma bo pewnie będzie jeszcze akt 3.[/quote][/spoiler]
Akt III - Ostatni
[spoiler][quote]Pisałem, że laska cały poniedziałek i wtorek zasypywała go smsami i telefonami, a kolega tylko na jednego smsa odpisał z terminem oddania jej rzeczy. W środę, w dniu kiedy pisałem poprzedni wpis wszystko ustało - do soboty zero kontaktu, aż kolega trochę się przestraszył czy różowy coś sobie z tych emocji nie zrobił. Okazało się, że nie, bo w sobotę rano dostał smsa "Czy dzisiaj mogę wpasc po rzeczy?". Odpisał, że tak, wskazał godzinę wieczorną. W ciągu dnia spakował część rzeczy do kartonów, a resztę olał - niech sama sobie pakuje.
Wspominałem, że kolega ma psa? No to już wiecie. Ma. Amstafa. Dla znajomych potulny jak baranek, na nieznajomych działa jak substytut jednej paczki Colonu C zjedzonej na raz. Tym bardziej jak się go zobaczy wieczorem.
W sobotę wieczorem przyjechała po rzeczy różowa. Sama? Oj nie nie, oczywiście nie sama. Przyprowadziła swojego brata i kolegę tego brata. W wielkim skrócie - kolesie chyba muszą pakować ostro na siłce, bo o ile jego brata kumpel znał (i mieli bardzo dobry kontakt) o tyle tego drugiego nie, ale wyglądał podobnie do brata różowej.
Wspomniałem wcześniej, że kumpel ma dom. No i ten jego pies pół dnia na dworzu przebywa, a śpi w domu, bo teraz jest za zimno.
Jak tylko kumpel zobaczył, że zajeżdża jakiś samochód, a domyślał się, że to ona, wyszedł na ganek i wypuścił psa. Z samochodu wysiadła ta trójka, on już zza bramy powiedział, że na teren posesji może wejść tylko ona. Początkowo mięśniaki mówili, że wątpią i idą z różową, ale jak zobaczyli amstafa który się na nich charakterystycznie spoglądał, to chyba zmiękli i zostali za furtką xD
Różowy wszedł i ponoć zaczął się festiwal żenady. Rozbeczała mu się w domu, przepraszała, powiedziała że zrozumiała swój błąd i że więcej tak nie będzie. Kumpel oczywiście niewzruszony i powiedział, że ma zabierać kartony i spierdalać. Różowa chyba nie do końca zrozumiała, bo musiał to powtórzyć jeszcze raz, ale zaczęła się pakować i zabierać kartony. I tak wynosiła jeden po drugim pojedynczo, co trochę jej zajęło, a mięśniaki tylko przez furtkę odbierali od niej pakunki.
Myślicie, że to koniec? Nie xD
Jak już zabierała ostatni karton, to na odchodne powiedziała mu, że "nie spodziewała się tak mało męskiego zachowania z jego strony" i "że myślała, że ma więcej klasy" xDDDD to są dokładnie jej słowa podobno xD
Od tamtej soboty cisza, więc pewnie przedstawienie można uznać za zamknięte.
KURTYNA.[/quote][/spoiler]
Piękne jest życie stooleya :chillout:
-
Burak

- Posty: 58282
- Rejestracja: 25 sty 2013, o 20:36
- Lokalizacja: Dom
- Beczki: 1037
-
Kontaktowanie:
Post #231336 autor: Burak » 13 lis 2015, o 13:02
Weź to usuń, bo w te moje opowieści przynajmniej są prawdopodobne jeżeli nie są prawdziwe, a to na filmie to żenująca ustawka.
_________________
Wojciech Modest Amaro
Miesza zupę fujarą
Weź to usuń, bo w te moje opowieści przynajmniej są prawdopodobne jeżeli nie są prawdziwe, a to na filmie to żenująca ustawka.