Post #174286 autor: Tycior » 11 kwie 2015, o 09:30
Robię dziś wyprawę życia... jedziem z jego kumplem z roku Yehorem do Ridża

Wczoraj dałem Yehorowi karnąć się moim wózkiem (chuj,że prawie rozjebał winde

) i za to dał mi jego adres. O 12:00 wyruszamy

bierzem też Dimke jakby ridż chciał spierdalać przez pole to go dogoni bo sportowiec. A ridż no cóż... ewidentnie nie sportowiec

Ostatnio zmieniony 11 kwie 2015, o 09:32 przez
Tycior, łącznie zmieniany 2 razy.
_________________
Wszystko się kręci jak ten diabeł tasmański,
To Looney Tunes, ciągle słyszę jakieś bajki.
nie mam czasu nawet kłamać,
Idę po swoje z buta jak Tony Montana.