Już na parkingu taki rozpierdol, że cudem znalazłem miejsce (dziękuję za kartę inwalidy).
Właże do sklepu a tam kurwa tyle ludzi,że jeden drugiego prawie depcze, mnie gość pierdolną wózkiem sklepowym, miał szczęście, że przeprosił bo już chciałem się wyjebać.
Półki puste z warzywami i owocami, znalazłem jakies winogrono ostatnie to zajebałem







